SPORT DANCER Jarosław Michałek
Po godzinach.....
Zacznę tak: Za moich czasów to się tańczyło całkiem inaczej. Po pierwsze to tańczyły staruchy (bo przeważnie zaczynało się tańczyć na studiach, wyjątkowo - w szkole średniej). Po drugie inna była sytuacja ekonomiczna zarówno tancerzy jak i wszelkich organizacji około tanecznych (tancerze byli biedni - jak to studenci, a organizatorzy turniejów byli państwowi - czyli kasa była). Po trzecie taniec towarzyski kojarzony był raczej z umiejętnością tańca, a nie ze sportem.
Jakie były konsekwencje powyższych faktów:
1.
(pierwsze i najważniejsze) NIE było w tańcu "rodziców" - nie byli potrzebni -
ani oni (bo po co studentowi rodzic), ani ich pieniądze (kasa była zawsze w
klubie dotowanym przez dom kultury, uczelnię itp.)
2. nie było też w tańcu
dzieci (chyba, że się komuś....)
3. byli zatem dorośli ludzie, dla których
taniec był przede wszystkim świetną zabawą, możliwością spotkania przyjaciół,
podróżowania po kraju ( i za granicą - NRD, Czechosłowacja, Związek
Radziecki....)
Spotykaliśmy się na treningach w gronie przyjaciół, wszyscy mieli równe szanse (niezależnie od kasy, którą się dysponowało). Spotykaliśmy się też po treningach, organizowaliśmy imprezy, balangi, bale, andrzejki, sylwestry, wszelkiej maści imieniny, urodziny, obozy letnie, zimowe itp. i itd. Najważniejsze były oczywiście turnieje - prawie zawsze z noclegami i w dużej mierze dwudniowe. Organizatorzy zawsze zapewniali pełne wyżywienie, noclegi i zwroty kosztów podróży, w połączeniu z delegacjami i zwrotami kosztów z macierzystych klubów było za co dojechać, zjeść, wypić i zabawić się (tak, że się potem trudno było w tygodniu pozbierać) nie umaczając w to ani jednej prywatnej złotówki. Turniej zaczynał się już w pociągu, gdzie rezerwowało się przedział i już rozpoczynało imprezkę (najczęściej z gitarą). I taka imprezka ciągnęła się (z przerwą na taniec na parkiecie), aż do powrotu do swojego miasta.
Nie twierdzę wcale, że wtedy było lepiej, a teraz jest gorzej. Teraz jest inaczej. Teraz taniec to przede wszystkim sport i rywalizacja bardzo mocno podparte "rodzicami" i ich pieniędzmi.
Zastanówmy się zatem mili państwo ile z tych dzieci zostanie (zgodnie z przewidywaniami ich rodziców) wybitnymi tancerzami, mistrzami Polski, Europy czy Świata? Statystycznie w danym roku Mistrzem Polski może być tylko jedna para. Nawet mnożąc to przez style i kategorie wiekowe - jest to kilka par rocznie, co zatem z tymi pozostałymi setkami tysięcy młodych ludzi poświęcającymi swój wolny czas (o kasie nie wspomnę) na ciężkie treningi. Dobrze jeszcze, póki jest to coś co ich bawi (znam takich), gorzej - gdy robi się to "z rozpędu" albo dla zaspokojenia czyjejś ambicji.
Czy można coś na to poradzić? Na pewno tak. I dlatego na początku tego tekstu tak smędziłem o dawnych czasach. Czasów nie wrócimy, ale możemy się z nich czegoś nauczyć. Czego? Ano może by tak spróbować do tego sportu dołożyć trochę przyjemności i zabawy. Aby uniknąć konfliktów, nie wtrącajmy się w treningi i turnieje, zajmijmy się kontynuowaniem naszego tanecznego świata "po godzinach". Po godzinach - spędzonych na salach treningowych i turniejowych.
Czy taneczny rywal z turnieju musi być postrzegany jako przeciwnik? Czy sędzia musi być postrzegany jako ten, który chce nam zrobić coś złego? Otóż nie. Sprawę "złych" (sarkazm) sędziów omówię przy najbliższej okazji. Teraz skupię się na tancerzach, ich rodzicach i znajomych.
Oczywiście przesadzam trochę z tym czarnym widzeniem tanecznego świata. Znam wiele przykładów bardzo zgranych klubów tanecznych, a nawet kontaktów, przyjaźni i organizacji międzyklubowych. Najlepszym przykładem na to co dobre są sympatyczne stronki prowadzone przez tancerzy w naszym internetowym światku. Dobrą, chociaż trochę niebezpieczną (niebezpieczną ze względu na ewentualne chamstwo anonimowych użytkowników) próbą pozatanecznego zintegrowania świata tańca są dyskusyjne forum (liczba mnoga) - na ten moment polecam profesjonalnie stworzone forum wymienione u mnie w dziale Linki. Zdarzają się również turnieje zorganizowane tak by nie sprowadzały się tylko do przyjazdu, odtańczenia swojego i jak najszybszego wyjazdu - polecam np. coroczny czterodniowy turniej w Mikołajkach organizowany przez Karolinę i Krzycha z Olsztyna. Inną międzyklubową super imprezą był mecz piłki nożnej "Dancemundial 2002" zorganizowany w Krakowie w zeszłym roku (relacja w dziale Fotografie). Przykładów jest więcej, ale jakby wciąż za mało.
Spróbujmy zatem coś sobie zorganizować. Spotykajmy się nie tylko na treningach i turniejach, ale również w kawiarniach, dyskotekach, na plażach, w górach, na imprezach tych wielkich i tych prywatnych, cieszmy się z towarzystwa ludzi, którzy żyją tym co my - tańcem!!! Wraz z Internetem dostaliśmy wspaniałe narzędzie komunikacji (nie wspomnę o komórach - bo te są bardziej indywidualne), zatem korzystajmy z niego. Najprościej jest ogłosić imprezę na w/w profesjonalnym forum. Ja u siebie forum robił nie będę - mam powody, ale zakładam nowy dział "Po godzinach", w którym będę próbował namówić Was do WSPÓLNEGO spędzania pozatanecznego czasu w tanecznym towarzystwie. Spróbuję namówić Was do odwiedzania wybranych miejsc gdzie będzie można się spotkać, zabawić , wypocząć i porozmawiać - niekoniecznie o tańcu.... Spróbujemy też odnaleźć wśród nas ludzi o podobnych zainteresowaniach.
Mam świadomość, że taniec nie daje wiele czasu na inne zajęcia, ale na pewno znajdą się tacy, którzy mają jakieś hobby, może jeżdżą na nartach, snowboardzie, pływają, skaczą na "bandżi", wspinają się, nurkują, pływają na windsurfingu, wędkują, paintbolują, rozwiązują krzyżówki, zbierają znaczki lub puszki po piwie, fotografują, śpiewają, piszą blogi, tworzą stronki itp itd....... I nie dotyczy to tylko tancerzy, ale całego tanecznego świata, trenerów, sędziów, "rodziców", sympatyków i wszystkich innych którzy tu trafią. Mamy wśród nas wielu wspaniałych ludzi - odkryjmy ich , odkryjmy siebie. Mam nadzieję, że nie tylko ja będę redaktorem tego działu. Zapraszam wszystkich do współpracy. Jeśli jest w twoim mieście fajna knajpa, pub, empik (...) w którym spotykają się tancerze - zaproś nas tam. Jeśli znasz fajny wyciąg narciarski, gdzie można by w wolny weekend się spotkać - opisz którędy i gdzie. Jeśli znasz ciekawego człowieka związanego z tańcem - przedstaw go nam (może to właśnie ty). Jeśli znasz jakieś fajne stronki mniej lub bardziej związane z tańcem lub prowadzone przez tancerzy - podeślij linki. W Twoim Klubie wydarzyło się coś fajnego - opisz i przyślij zdjęcia.
Proszę i zapraszam.
I jeszcze raz powtarzam - liczę tu nie tylko na tancerzy - ale również ich znajomych, trenerów oraz rodziców.