 |
Salseros,
salsoteka
Salseros to osoby, które pasjonują się muzyką i tańcem
w rytmie salsy. Ona jest salserą, on - salserem. Salsoteka to oczywiście
dyskoteka w gorącym stylu latino. Fiesta to impreza, na którą przychodzą
salseros. Salsa to także nazwa ostrego, pikantnego sosu.
- W Warszawie
salsa zrobiła furorę, istnieje już kilka klubów, w których gra się i tańczy
wyłącznie ten gatunek muzyki - mówi Konrad Dąbski, zawodowy tancerz formacji
latynoamerykańskiej z Lublina. Z żoną Joanną posiadają najwyższą międzynarodową
klasę taneczną "S".
 |
| Joanna i Konrad Dąbscy tworzą zawodową parę
taneczną formacji latynoamerykańskich, w trenerskim języku zwanych latino, a po
polsku -
łacina. | |
Internet
potwierdził, że w stolicy jest kilka salsotek, w innych dużych polskich miastach
co najmniej po jednej, a w Lublinie nie ma żadnej. O popularności salsy w
Warszawie świadczy działalność kilkunastu szkół tańca uczących salsy. Jedna z
nich dała nawet zastrzeżenie, że przyjmuje na kurs wyłącznie mężczyzn, ponieważ
paniom brakuje partnerów.
Miesiąc nauki
Po
miesiącu nauki można już swobodnie zatańczyć salsę, obiecują mistrzowie Joanna i
Konrad Dąbscy. W prowadzonym przez nich Klubie Tańca Towarzyskiego "Zamek" kurs
kosztuje 50 zł. Są to cztery lekcje, raz w tygodniu, trwające po 1,5
godziny.
W stołecznych salsotekach kursy odbywają się za darmo, a raczej
ich koszt wliczony jest w cenę biletu. W każdym razie, zanim zacznie się fiesta,
bywalcy mogą skorzystać z fachowego instruktażu.
Salsa, królowa karnawału
2004, jest tańcem o karaibskim rodowodzie, do którego z czasem dołączyły rytmy
afrykańskich niewolników, a potem swing, jazz i hustle amerykańskich opiekunów.
Karierę na światową skalę salsa zrobiła niedawno - dzięki modzie na kulturę
hiszpańską i latynoamerykańską, do czego przyczyniły się filmy Pedro Almodovara
i zawrotne sukcesy muzycznych pop-idoli z Ricky Martinem, Natalią Oreiro i
Jennifer Lopez na czele. Salsa, zaadoptowana przez kulturę Zachodu, przyswoiła
sobie jego muzyczne nowinki: hip-hop, reagge, disco i stała się mieszanką o
bardzo wielu twarzach. Wybuchową i niebywale seksowną.
- Biali muszą
nauczyć się od latynosów swobody, radosnego wyrażania własnej ekspresji, uczuć -
mówi Konrad Dąbski. - Europejczycy nad fantazję i improwizacje przedkładają
reguły i dlatego salsa na ogół gorzej im wychodzi.
Tak na marginesie
Konrad rzucił uwagę, że większość ludzi, kiedy tańczy, ma miny osób ciężko
myślących.
Gra z partnerką
Zależnie od
narodowościowego podłoża, salsa ma mnóstwo stylów, m.in.: portorykański,
kubański, kolumbijski, casino, europejski, LA, czyli Los Angeles i NY (Nowy
York). Nie posiada skodyfikowanego katalogu figur, jej esencją jest gra z
partnerką lub partnerem. Uwodzenie ciałem, które powinno poruszać się miękko i
naturalnie.
- Podstawowe kroki salsy opierają się na schemacie: szybki -
szybki - wolny, czyli 3 kroki taneczne do 4 uderzeń w muzyce, instruują lubelscy
mistrzowie.
- W tańcu najważniejsze jest centrum ciała, mięśnie
znajdujące się w brzuchu, pomiędzy przeponą a biodrami. One odpowiadają za
proste trzymanie kręgosłupa - dopowiada Joanna. Najważniejsza jest partnerka -
sprzeciwia się Konrad. - A tak na serio - to współpraca. Prowadzenie to akcja
mężczyzny i reakcja kobiety. My wysyłamy impuls, a partnerka go odbiera.
Krowa też
zatańczy
Nawet krowę można nauczyć tańczyć. Jeśli ktoś nie
słyszy muzyki, Dąbscy nauczą go kroków "na logikę". Będzie tańczył licząc: raz -
raz - trzy - cztery. Do popularności salsy w Polsce przyczynił się kubański
muzyk Jose Torres, najbardziej znany z "bębnowych" przerywników w programie
Wojciecha Jagielskiego "Wieczór z wampirem". Salsomania zaczęła rozwijać się po
wydaniu w 2002 r. płyty "Jose Torres&Salsa Tropical". Miłośnicy
latynoamerykańskiej muzyki zdołali nawet wytworzyć coś w rodzaju subkultury.
Znakiem rozpoznawczym salseros stał się ubiór: dla panów fajne spodnie, lekko
rozszerzane na dole, obcisły bezrękawnik, nażelowane włosy i złoty łańcuszek na
szyi, jednym słowem macho. Panie w obcisłych, krótkich spódniczkach z gołym
brzuszkiem.
Salsomania
W czerwcu, w dniach 25-27,
we Wrocławiu odbędzie się trzeci "Carnaval de Salsa", zorganizowany przez Izę i
Jose Torresów. Zabawa polega na tym, że w dzień odbywają się warsztaty
taneczno-muzyczne, a w nocy salsoteki. Na świecie tego rodzaju kongresy, zjazdy,
czy też festiwale salsy cieszą się ogromnym powodzeniem. Salsomania szczególnie
intensywnie rozwija się w Niemczech, gdzie ludzie w ten sposób spędzają urlopy -
wolą tańczyć i poznawać latynoamerykańską kulturę u siebie, niż wylegiwać się na
tropikalnych plażach.
- Taniec to podstawa egzystencji, zwłaszcza w
karnawale - mówi Konrad Dąbski - ale przecież trzeba umieć zatańczyć chociażby
na własnym weselu!
To macho decyduje
Pamiętacie
film "Roztańczony buntownik"? Scenę, kiedy stary Hiszpan kazał młodziutkiemu
tancerzowi wybijać rytm passo double ręką na sercu? O to właśnie chodzi - taniec
musi rozpłomieniać od środka, wypływać z duszy.
- Tańce standardowe nas
nudziły - powiedziała Joanna Dąbska. - Układ ciała jest wciąż taki sam, głowa w
jedną stronę, te same kroki. W tańcach latynoamerykańskich nie ma sztywnych
reguł, jest miejsce na improwizację - dodaje Konrad, mąż i partner Joanny,
mężczyzna o wyraźnie hiszpańskim typie urody. Natomiast Joanna musi "zmienić
skórę", by (vide zdjęcie obok) wyglądać jak gorąca latynoska z krwi i
kości.
- Brązujemy się na występy - akcja w solarium, samoopalacze.
Dlatego na turniejach o tancerzach latino mówi się brudasy - śmieje się Joanna.
- A na standardowych - krawaciarze albo sztywniaki.
Latynosi mają muzykę
w genach, to widać choćby podczas transmisji karnawału z Rio. Dla Brazylijek
ruchy biodrami są czymś naturalnym, u nas trzeba się tego uczyć 10 lat, mówią
mistrzowie z Lublina. Ale podobnie myślimy o Murzynach, że taniec mają we krwi,
tymczasem czarnoskórych tancerzy nie widać na turniejach towarzyskich. Dlaczego,
przecież są tacy sprawni, zwinni? Chyba nie lubią podporządkowywać się regułom,
które - na poziomie zawodowym - istnieją jednak w tańcach latynoamerykańskich,
domyśla się Konrad. Mistrzami świata w "łacinie" są tancerze z RPA, ale
biali.
- Bardzo żywiołowi są Włosi. Robią choreografię "na maksa",
dosłownie rozbijają się na parkiecie, a polska mentalność jest taka, że nasi
tancerze raczej starają się ukryć wśród 20 innych turniejowych par i jeśli na
kogoś wpadną, to przepraszają, opowiada Joanna. Włochom by to nawet nie przyszło
do głowy!
- W Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że ruchy biodrami są
niemoralne, że to wstyd tak robić - mówi Konrad, który jako instruktor tańca zna
problemy swoich kursantów.
Tak naprawdę na łacińskich parkietach nie ma
tancerzy, to są macho. W tańcach latynoamerykańskich o wszystkim decyduje
mężczyzna. On rządzi, ona słucha
. Teresa Dras
|