Erotyczny trans


Taniec na topie


W tegorocznym karnawale tańczymy jak Ricky Martin i Jennifer Lopez, a to znaczy, że wyginamy ciała w rytmie salsy! Salsa to karaibska mieszanka wybuchowa, która niemal wymiotła z parkietów inne rodzaje tańca. Skończyło się samotne podrygiwanie, bo dziś najmodniejsze są salsoteki, w których salseros tańczą parami. Salsa opowiada o spotkaniu mężczyzny i kobiety. Jest uwodzeniem, kuszeniem, erotyczną grą.
TERESA DRAS 2004-01-09
 
Salseros, salsoteka

Salseros to osoby, które pasjonują się muzyką i tańcem w rytmie salsy. Ona jest salserą, on - salserem. Salsoteka to oczywiście dyskoteka w gorącym stylu latino. Fiesta to impreza, na którą przychodzą salseros. Salsa to także nazwa ostrego, pikantnego sosu.

- W Warszawie salsa zrobiła furorę, istnieje już kilka klubów, w których gra się i tańczy wyłącznie ten gatunek muzyki - mówi Konrad Dąbski, zawodowy tancerz formacji latynoamerykańskiej z Lublina. Z żoną Joanną posiadają najwyższą międzynarodową klasę taneczną "S".

Joanna i Konrad Dąbscy tworzą zawodową parę taneczną formacji latynoamerykańskich, w trenerskim języku zwanych latino, a po polsku - łacina.



Internet potwierdził, że w stolicy jest kilka salsotek, w innych dużych polskich miastach co najmniej po jednej, a w Lublinie nie ma żadnej. O popularności salsy w Warszawie świadczy działalność kilkunastu szkół tańca uczących salsy. Jedna z nich dała nawet zastrzeżenie, że przyjmuje na kurs wyłącznie mężczyzn, ponieważ paniom brakuje partnerów.

Miesiąc nauki

Po miesiącu nauki można już swobodnie zatańczyć salsę, obiecują mistrzowie Joanna i Konrad Dąbscy. W prowadzonym przez nich Klubie Tańca Towarzyskiego "Zamek" kurs kosztuje 50 zł. Są to cztery lekcje, raz w tygodniu, trwające po 1,5 godziny.

W stołecznych salsotekach kursy odbywają się za darmo, a raczej ich koszt wliczony jest w cenę biletu. W każdym razie, zanim zacznie się fiesta, bywalcy mogą skorzystać z fachowego instruktażu.

Salsa, królowa karnawału 2004, jest tańcem o karaibskim rodowodzie, do którego z czasem dołączyły rytmy afrykańskich niewolników, a potem swing, jazz i hustle amerykańskich opiekunów. Karierę na światową skalę salsa zrobiła niedawno - dzięki modzie na kulturę hiszpańską i latynoamerykańską, do czego przyczyniły się filmy Pedro Almodovara i zawrotne sukcesy muzycznych pop-idoli z Ricky Martinem, Natalią Oreiro i Jennifer Lopez na czele. Salsa, zaadoptowana przez kulturę Zachodu, przyswoiła sobie jego muzyczne nowinki: hip-hop, reagge, disco i stała się mieszanką o bardzo wielu twarzach. Wybuchową i niebywale seksowną.

- Biali muszą nauczyć się od latynosów swobody, radosnego wyrażania własnej ekspresji, uczuć - mówi Konrad Dąbski. - Europejczycy nad fantazję i improwizacje przedkładają reguły i dlatego salsa na ogół gorzej im wychodzi.

Tak na marginesie Konrad rzucił uwagę, że większość ludzi, kiedy tańczy, ma miny osób ciężko myślących.

Gra z partnerką

Zależnie od narodowościowego podłoża, salsa ma mnóstwo stylów, m.in.: portorykański, kubański, kolumbijski, casino, europejski, LA, czyli Los Angeles i NY (Nowy York). Nie posiada skodyfikowanego katalogu figur, jej esencją jest gra z partnerką lub partnerem. Uwodzenie ciałem, które powinno poruszać się miękko i naturalnie.

- Podstawowe kroki salsy opierają się na schemacie: szybki - szybki - wolny, czyli 3 kroki taneczne do 4 uderzeń w muzyce, instruują lubelscy mistrzowie.

- W tańcu najważniejsze jest centrum ciała, mięśnie znajdujące się w brzuchu, pomiędzy przeponą a biodrami. One odpowiadają za proste trzymanie kręgosłupa - dopowiada Joanna. Najważniejsza jest partnerka - sprzeciwia się Konrad. - A tak na serio - to współpraca. Prowadzenie to akcja mężczyzny i reakcja kobiety. My wysyłamy impuls, a partnerka go odbiera.


Krowa też zatańczy

Nawet krowę można nauczyć tańczyć. Jeśli ktoś nie słyszy muzyki, Dąbscy nauczą go kroków "na logikę". Będzie tańczył licząc: raz - raz - trzy - cztery. Do popularności salsy w Polsce przyczynił się kubański muzyk Jose Torres, najbardziej znany z "bębnowych" przerywników w programie Wojciecha Jagielskiego "Wieczór z wampirem". Salsomania zaczęła rozwijać się po wydaniu w 2002 r. płyty "Jose Torres&Salsa Tropical". Miłośnicy latynoamerykańskiej muzyki zdołali nawet wytworzyć coś w rodzaju subkultury. Znakiem rozpoznawczym salseros stał się ubiór: dla panów fajne spodnie, lekko rozszerzane na dole, obcisły bezrękawnik, nażelowane włosy i złoty łańcuszek na szyi, jednym słowem macho. Panie w obcisłych, krótkich spódniczkach z gołym brzuszkiem.

Salsomania

W czerwcu, w dniach 25-27, we Wrocławiu odbędzie się trzeci "Carnaval de Salsa", zorganizowany przez Izę i Jose Torresów. Zabawa polega na tym, że w dzień odbywają się warsztaty taneczno-muzyczne, a w nocy salsoteki. Na świecie tego rodzaju kongresy, zjazdy, czy też festiwale salsy cieszą się ogromnym powodzeniem. Salsomania szczególnie intensywnie rozwija się w Niemczech, gdzie ludzie w ten sposób spędzają urlopy - wolą tańczyć i poznawać latynoamerykańską kulturę u siebie, niż wylegiwać się na tropikalnych plażach.

- Taniec to podstawa egzystencji, zwłaszcza w karnawale - mówi Konrad Dąbski - ale przecież trzeba umieć zatańczyć chociażby na własnym weselu!

To macho decyduje

Pamiętacie film "Roztańczony buntownik"? Scenę, kiedy stary Hiszpan kazał młodziutkiemu tancerzowi wybijać rytm passo double ręką na sercu? O to właśnie chodzi - taniec musi rozpłomieniać od środka, wypływać z duszy.

- Tańce standardowe nas nudziły - powiedziała Joanna Dąbska. - Układ ciała jest wciąż taki sam, głowa w jedną stronę, te same kroki. W tańcach latynoamerykańskich nie ma sztywnych reguł, jest miejsce na improwizację - dodaje Konrad, mąż i partner Joanny, mężczyzna o wyraźnie hiszpańskim typie urody. Natomiast Joanna musi "zmienić skórę", by (vide zdjęcie obok) wyglądać jak gorąca latynoska z krwi i kości.

- Brązujemy się na występy - akcja w solarium, samoopalacze. Dlatego na turniejach o tancerzach latino mówi się brudasy - śmieje się Joanna. - A na standardowych - krawaciarze albo sztywniaki.

Latynosi mają muzykę w genach, to widać choćby podczas transmisji karnawału z Rio. Dla Brazylijek ruchy biodrami są czymś naturalnym, u nas trzeba się tego uczyć 10 lat, mówią mistrzowie z Lublina. Ale podobnie myślimy o Murzynach, że taniec mają we krwi, tymczasem czarnoskórych tancerzy nie widać na turniejach towarzyskich. Dlaczego, przecież są tacy sprawni, zwinni? Chyba nie lubią  podporządkowywać się regułom, które - na poziomie zawodowym - istnieją jednak w tańcach latynoamerykańskich, domyśla się Konrad. Mistrzami świata w "łacinie" są tancerze z RPA, ale biali.

- Bardzo żywiołowi są Włosi. Robią choreografię "na maksa", dosłownie rozbijają się na parkiecie, a polska mentalność jest taka, że nasi tancerze raczej starają się ukryć wśród 20 innych turniejowych par i jeśli na kogoś wpadną, to przepraszają, opowiada Joanna. Włochom by to nawet nie przyszło do głowy!

- W Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że ruchy biodrami są niemoralne, że to wstyd tak robić - mówi Konrad, który jako instruktor tańca zna problemy swoich kursantów.

Tak naprawdę na łacińskich parkietach nie ma tancerzy, to są macho. W tańcach latynoamerykańskich o wszystkim decyduje mężczyzna. On rządzi, ona słucha

.                                                                     Teresa Dras